Jak się czujesz jako jedyny nominalny środkowy na boisku?
- Jest mi smutno. A tak naprawdę, to mamy strasznego pecha. Robimy, co możemy, żeby to odwrócić. Niestety okazuje się, że dalej mamy pecha, chwilę przed meczem kontuzjowany został Paweł Zagumny. Nie wiem, czy to poważna kontuzja, bo byliśmy skoncentrowani na meczu. Pawła zastąpił Grzegorz Pilarz, który rozegrał poprawne zawody. Mieliśmy szanse wygrać z Izmirem. Dopóki dysponowaliśmy mocną zagrywką, wygrywaliśmy, niestety w końcówkach troszkę odpuściliśmy i w rezultacie przegraliśmy mecz.
W tym spotkaniu chyba najsłabiej wyglądało przyjęcie ZAKSY?
- Nie będę oceniał przyjmujących, bo to nie jest moja rola. Mogę powiedzieć tylko tyle, że skoro mogliśmy atakować ze środka, to znaczy, iż przyjęcie było, a kilka tych ataków sam wykonałem. Może moja gra nie do końca była pozytywna, bo zawsze można zagrać lepiej. Myślę, że przyjęcie nie był dramatyczne, Arkas na pewno postawił nam wysoko poprzeczkę w postaci zagrywki.
Ogromna ilość kontuzji, która w tym sezonie nie omija ZAKSY, jest spowodowana zwykłym pechem czy ilością rozegranych meczów oraz brakiem odpoczynku i regeneracji organizmu?
- Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem, czy te kontuzje są spowodowane graniem, gdyż Gladyr na początku sezonu miał operację, później Patrykowi Czarnowskiemu odnowiła się kontuzja z poprzedniego sezonu, Samica podkręcił kostkę. Jeżeli chodzi o Pawła Zagumnego, to nie wiem nic pewnego. Są to urazy, które podłamują morale zespołu, ponieważ co chwilę odpada nam z gry ważny zawodnik. Musimy walczyć z przeciwnikiem i z przeciwnościami losu.
Więcej na siatka.org
Wszystkim zawodnikom życzymy dużo zdrowia!








