Mecz rozpoczął dobry serwis Pawła Woickiego, który zagościł dziś w pierwszej szóstce bełchatowian. Jastrzębianie już na początku spotkania mieli problem z atakiem z pierwszej piłki - równy blok Skry bez problemu łapał ich na siatce. Wszystko to było jednak konsekwencją świetnej zagrywki Bełchatowa (as Mariusza Wlazłego 3:5), uniemożliwiającego dokładne przyjęcie. Pierwsza przerwa techniczna miała miejsce przy stanie 8:5 i trwającej dobrej passie Bąkiewicza w polu serwisowym. Pierwsze sprawdzenie decyzji sędziego systemem challenge to wynik 11:10, gdy zawodnicy Skry powoli przestali tracić korzystny dla siebie wynik. Na ich nieszczęście okazało się, że siatkarze z Jastrzębia Zdrój nie dotknęli siatki. Dystans między drużynami zaczął tworzyć się jeszcze przed decydującą fazą seta - bezbłędne pierwsze uderzenie oraz punktowa zagrywka podopiecznych Jacka Nawrockiego zrobiły swoje (18:11). Na nic zdały się przerwy wzięte przez Lorenzo Bernardiego - rozpędzeni bełchatowianie pewnie odnieśli zwycięstwo w pierwszej odsłonie spotkania, 25:18.
Mimo, że Skra grała bez niektórych podstawowych zawodników (Plińskiego, Falasci czy Bartka Kurka) radziła sobie naprawdę znakomicie. Dyspozycja Jastrzębskiego Węgla poprawiła się względem poprzedniego seta, co znacznie podniosło rangę pojedynku. W świetnej formie był rozgrywający gości, Nemer, który nawet w bardzo trudnych sytuacjach wystawiał dokładne piłki (11:9). Z dobrej strony pokazywał się też młody środkowy jastrzębian, Łukasz Malinowski, radzący sobie ze szczelnym blokiem siatkarzy Jacka Nawrockiego (15:12). Największą siłą Skry były akcje na kontrze - rzadko zdarzały im się pomyłki w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła (20:16). Ostatnia piła seta to podwójny blok Bełchatowa na Nemerze przy stanie 24:23.
Dobra zagrywka, która pozwoliła odnieść bełchatowianom tak wysokie zwycięstwo w pierwszej partii była już tylko wspomnieniem. Zarówno drugi jak i trzeci set to mnóstwo błędów w tym elemencie po stronie siatkarzy Jacka Nawrockiego (2:5). Ciężko wypracowana przewaga jastrzębian stopniała już przed przerwą techniczną głównie ze względu na trzymanie formy w polu serwisowym przez Mariusza Wlazłego (8:7). Lorenzo Bernardi poprosił o przerwę przy stanie 13:10, która przyniosła natychmiastowy efekt. Już w następnej akcji wymuszono błąd na Mariuszu Wlazłym, a dalej Margarido wykorzystał przechodzącą piłkę, co doprowadziło do remisu. Akcja toczyła się punkt za punkt przez całą środkową fazę seta. Żadna z drużyn nie miała szansy na zdobycie bezpiecznego dystansu punktowego, bo zdecydowana większość sytuacji kończyła się już w pierwszym uderzeniu (19:18). W samej końcówce, mając nóż na gardle przyspieszyli bełchatowianie, którzy wygrali partię 25:21 i cały mecz 3:0.
PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:18, 25:23, 25:21)
PGE Skra Bełchatów: Woicki, Wlazły, Kooistra, Winiarski, Możdżonek, Bąkiewicz, Zatorski (libero) oraz Falasca
Jastrzębski Węgiel: Margarido, Malinowski, Kubiak, Bontje, Holmes, Bozko, Rusek (libero) oraz Violes, Nemer, Gawryszewski








