Mikko Oivanen pochodzi z Finlandii, ale jego dziewczyną jest Polka - Monika. Fin występował wiele w lidze tureckiej, ale to w naszym kraju czuje się najlepiej. -Polska jest dla mnie jak drugi dom, m.in. ze względu na dziewczynę. A Turcja to tylko jedno z miejsc, w których występowałem. Lubię wszystkie te kraje, ale kolejność jest łatwa do określenia - tłumaczy zawodnik.
Dawniej w wolnym czasie Mikko grał w gry komputerowe zabijając ludzi. Czy nadal preferuje tego typu rozrywkę? -Tak, lubię tego typu „mordercze" gry. Ale już nie tak jak kiedyś. W ostatnich latach mieszkałem sam, nie miałem nic lepszego do roboty. A gier siatkarskich... niestety nie ma. Innym rodzajem spędzania czasu przez Mikko jest wędkowanie, na które siatkarz nie ma zbyt wiele czasi. -Chętnie to robię, kiedy mam trochę wolnego. Jednak od dłuższego czasu takich momentów nie ma zbyt wiele. Może w lecie uda mi się wygospodarować chwilę....
Przypomnijmy, że Mikko ma brata bliźniaka, z którym przez wiele lat występował w jednym zespole. Teraz ich drogi się rozeszły. Mikko gra w Polsce, a Matti w Rosji. Jak fiński atakujący znosi rozłąki z bratem? -Nie jest bardzo trudno, bo jestem już przyzwyczajony. Przez połowę kariery graliśmy w tej samej drużynie, więc myślę, że już wystarczy. Teraz Mattiemu podoba się liga rosyjska i chyba zostanie tam jeszcze przez jakiś czas - kończy zawodnik.
Źródło: Przegląd Sportowy








