Od czasu awansu kielczan do PlusLigi Jastrzębski Węgiel wygrał z Fartem tylko raz. Przed środowym pojedynkiem również niewiele przemawiało za zespołem z Kielc. A jednak... Po pięciu setach to podopieczni Grzegorza Wagnera schodzili z parkietu bogatsi o wygraną.
Kielczanie przyjechali do Jastrzębia po serii siedmiu przegranych meczów, w których zdobyli zaledwie trzy punkty. W całym sezonie zgromadzili ich 15 z czego aż jedną trzecią kosztem jastrzębian! - Tak czasami bywa, że jeden zespół drugiemu nie leży. Przerabiałem to będąc jeszcze zawodnikiem. Lorenzo [Bernardi, trener Jastrzębskiego, przyp.red) pewnie też to potwierdzi - uśmiechał się trener Wagner. - Potrzebowaliśmy tych punktów jak ryba wody. Choć może nawet nie chodzi o punkty, co o nabranie wiary we własne umiejętności. Ostatnio nam jej brakowało - dodawał szkoleniowiec kieleckiego zespołu.
W tie-breaku miała miejsce rzecz rzadko spotykana w jastrzębskiej hali. Po kilku łatwo oddanych przez drużynę gospodarzy punktach, z trybun posypały się w ich stronę przeraźliwe gwizdy. Podziałały one na siatkarzy JW jak zimny prysznic. Ambitnie gonili niekorzystny wynik (od 5:12 do 10:12), ale dopaść kielczan nie zdołali.
Po meczu trener Bernardi nie miał pretensji do swoich podopiecznych. - Nie mam im nic do zarzucenia. Widać było z ich strony determinację i wolę zwycięstwa - przekonywał. Zdegustowany był natomiast postawą kibiców. - Jestem zmartwiony i przyznam, że nie rozumiem, dlaczego fani gwizdali. W trudnym momencie powinni być z drużyną - podkreślał szkoleniowiec.
_________________________________________________________________________________________________________
Przypomnijmy, że Jastrzębski Wegiel nadal gra bez dwójki podstawowych zawodników: Michała Łasko i Zbigniewa Bartmana. Mocno eksploatowany reprezentant Włoch od dłuższego czasu skarży się na bóle w barku, natomiast polski kadrowicz miał złamaną kość strzałkową i wciąż nie doszedł do pełni sił.
Nie wiadomo kiedy ponownie zobaczymy ich na parkiecie. - Na pewno nie w sobotę. Będziemy oceniać ich sytuację z dnia na dzień. W przypadku Michała problem nie jest poważny, ale potrzebuje on odpoczynku. Jeśli chodzi o Bartmana, mądrzejsi będziemy w piątek, kiedy przejdzie badania kontrolne - wyjaśnia Lorenzo Bernardi.
Nie jest to łatwy moment dla siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. W ostatnim meczu stracili punkty z niżej notowanym Fartem Kielce, teraz czeka ich ciężka przeprawa z czołówką PlusLigi. Zagrają w kolejności z Skrą Bełchatów, Zaksą Kędzierzyn-Koźle, Resovią Rzeszów. Tylko spotkanie z drugim z wymienionych rywali rozegrają oni przed własną publicznością. - Nie jest to łatwy moment dla zespołu, a właściwie szpitala, który tu mamy. Wiem, że fani mają prawo być niezadowoleni [podczas meczu z Fartem wygwizdali swoich siatkarzy - przyp. red.], ale muszą pamiętać o tym, że w tym sezonie zagraliśmy w finałach dwóch ważnych imprez - Klubowych Mistrzostw Świata oraz Pucharu Polski. To nie byle co. Treningi, a tym bardziej gra bez dwóch kluczowych skrzydłowych, życia nam nie ułatwiają - podkreśla Włoch.
Źródło: sport.pl








