Po spektakularnym ataku Michała Kubiaka z drugiej linii, jastrzębianie wypracowali już pierwszą, konkretną przewagę – 4:1. Udało im się ją dotrzymać do pierwszej przerwy technicznej, na którą również sprowadził nas Kubiak, będący ewidentnym liderem w ataku zespołu gospodarzy w dniu dzisiejszym. Fart nadrobił wynik przede wszystkim świetnym blokiem na środku siatki – dwa razy zatrzymali Russela Holmesa, co doprowadziło do remisu 9:9. W drużynie z Kielc w dobrej formie był Rafał Buszek, mocno atakujący po skosie ze skrzydeł (15:15). Presje wyrównanej końcówki lepiej wytrzymali gospodarze, wygrywając 25:21 po zepsutej zagrywce Kokocińskiego.
Druga partia rozpoczęła się bardzo wyrównanie – ofensywa Kubiaka ze skrzydła już po kilku minutach doprowadziła do remisu 3:3. Jastrzębianie popełniali niewielkie, ale dobrze wykorzystane przez rywala błędy w natarciu, co doprowadziło do prowadzenia kielczan na pierwszej przerwie technicznej, 6:8. Dalej dzięki ofiarnej grze, powiększali wynik na swoją korzyść, więc o czas poprosił Lorenzo Bernardi (17:12). Jastrzębski Węgiel zaczął podnosić się jak feniks z popiołów – Malinowski z przechodzącej piłki doprowadził do stanu 19:16, a następnie Kapfer został zablokowany. Ostatecznie jednak gospodarze nie zdołali się podnieść, a po autowym ataku Malinowskiego stan meczu wyrównał się na 1:1
Będący w polu zagrywki Russel Holmes pozostawiał bez szans przyjmujących kielczan już od pierwszych akcji (2:0). Po ataku Bozko gospodarze prowadzili już 4:1, by w dalszej fazie seta powiększać przewagę. Błąd podwójnego odbicia w drużynie Farta doprowadził do stanu 11:7, ale już wkrótce po serii błędów wynik wyrównuje się – Kubiak uderza w aut i mamy 14:14. KS Jastrzębski Węgiel zaczął budować swoją przewagę ponownie na chwilę przed decydującą fazą seta (19:16 – Bozko blok-aut), więc trener Grzegorz Wagner szybko poprosił o przerwę. Fart próbował się bronic (Kapfer dobrze ze skrzydła przy stanie 21:18), ale siatkarze Lorenzo Bernardiego nie odpuścili do ostatniej piłki i prowadzili w spotkaniu 2:1.
Russel Holmes ponownie otworzył partię asem serwisowym. Gra toczyła się punkt za punkt z drobną przewagą jastrzębian. Po ataku Nilssona po rękach Malinowskiego stan seta wynosił 5:5. Dalej na nieznaczne prowadzenie zaczął wychodzic Fart – as Pawlińskiego oraz wygrana dłuższa akcja doprowadziły do wyniku 11:8. Druga przerwa techniczna miała miejsce po uderzeniu Nilssona, 16:14. Gdy Russel Holmes został zablokowany na środku siatki, Lorenzo Bernardi poprosił o chwilę przerwy – gra jastrzębian zaczynała wyglądac bardzo niekorzystnie (19:15). Dystans utrzymywał się przez resztę partii. Nemer obił atakiem blok-aut (23:19), ale posłał zagrywkę daleko w aut, więc piłka setową mieli kielczanie, którzy doprowadzili do tie-breaka.
Mateusz Malinowski, bohater pierwszych akcji piątego seta wędruje na zagrywkę przy stanie 2:1. Niestety psuje i prym w tym elemencie wiedzie stojący po przeciwnej stronie Nilsson, co wyprowadza Farta na nieznaczne prowadzenia. Zmiana stron następuje przy stanie 8:3 do Kielc, co nie wróżyło zbyt dobrze dla mocno rozbitych gospodarzy. Po autowym ataku Michała Kubiaka nie pomaga nawet czas wzięty przez Lorenzo Bernardiego (11:3) – jastrzębianie grają po prostu źle. Siatkówka po raz kolejny jednak pokazała swoją nieprzewidywalność, bo parę indywidualnych akcji na siatce (choćby Gawryszewskiego), as serwisowy Nemera, kontra skończona przez Holmesa i.. Jastrzębie niemal zostaje w grze. Ostatecznie jednak najważniejsze piłki należały do siatkarzy Wagnera, którzy wygrali zasłużenie 11:15.
Jastrzębski Węgiel - Fart Kielce 2:3 (25:21, 21:25, 25:23, 19:25, 11:15)
Jastrzębski Węgiel: Margarido, Kubiak, Holmes, Malinowski, Bontje, Bozko, Rusek (libero) oraz Nemer,
Fart Kielce: Jungiewicz, Zniszczoł, Kapfer, Kokociński, Kozłowski, Buszek, Żurek (libero) oraz Nilsson, Pujol, Pawliński,








