
W ramach 15. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel podejmował na własnym boisku ekipę Farta Kielce. Po raz kolejny w tym sezonie podopieczni Lorenzo Bernardiego nie sprostali siatkarzom Grzegorza Wagnera, co nie spodobało się miejscowym kibicom...
Amerykanin grający na pozycji rozgrywającego wrócił do USA. Od zeszłego tygodnia siatkarz nie przebywa z ekipą prowadzona przez Lorenzo Bernardiego.
Już dziś w hali w Jastrzębiu Zdroju miejscowa drużyna podejmie Lotos Trefl Gdańsk. - Z nikim nie możemy sobie pozwolić na to, by wyjść na boisko nie w pełni skoncentrowani. Wiele razy w tym sezonie zdarzyło się nam, że traciliśmy punkty w sytuacji, kiedy nie podeszliśmy do przeciwnika na maksimum - mówi Michał Łasko.
- W turnieju finałowym Pucharu Polski nie poradziłem sobie z bólem nogi, choć wziąłem bardzo silne leki. Jest mi bardzo przykro, że pomogłem swojej drużynie, ale nie potrafiłem oszukać organizmu – tłumaczy zawodnik, który starał się grać, mimo że miał pękniętą kość. Wystąpił na własną odpowiedzialność, choć w klubie odradzano mu takie rozwiązanie.
Wczoraj po niezwykle długim i emocjonującym pojedynku to Jastrzębski Węgiel zagwarantował sobie grę w wielkim finale PP. -Dla takich kibiców warto wylewać pot na treningach, by zapewnić im radość z naszej gry. Dla takich spotkań warto być siatkarzem - mówił Brian Thornton.