W pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym PP AZS Olsztyn uległ Asseco Resovii Rzeszów 1-3. Spotkanie to z trybun oglądał reprezentacyjny środkowy Piotr Hain, który przez jakiś czas zmagał się z kontuzją kolan. Leczenie zawodnika dobiega końca i teoretycznie jest już gotowy do gry. -Tak, teoretycznie kontuzja jest wyleczona. Mam ogromną nadzieję, że praktycznie również. Codziennie przychodzę na treningi i przyznam szczerze, że tylko się modlę o to, żeby kolana mnie nie zabolały. Na razie nie bolą, więc mam nadzieję, że tak już zostanie na długo.
Piotrek Hain w dwóch ostatnich meczach nie mógł pomóc kolegom na boisku. Jako, że poprzedni mecz był całkowicie pod dyktando ekipy z Podkarpacia to wczorajszy mecz stał na naprawdę przyzwoitym poziomie. -Nie miałem do nikogo pretensji za ostatni ligowy pojedynek, nie odczuwałem również żadnego wstydu z powodu tej porażki. Nawet gdybyśmy przegrali w każdym secie 0:25 to chodziłbym z podniesioną głową i dumny, bo to mój zespół. Jestem jego częścią i cały oddaję się tej drużynie. Oczywiście swoje reakcje chowałem gdzieś głęboko, bo nie chciałem, żeby ktoś widział jak wyrażam się niecenzuralnie - śmieje się Piotrek. Jednak jak podkreśla zawodnik mecz pucharowy wyszedł im całkiem nieźle, tylko niestety wynik jest niekorzystny. -Uważam, że zagraliśmy naprawdę niezłe spotkanie. Gra była strasznie szarpana a o wyniku końcowym decydowały detale. Ciężko cokolwiek więcej powiedzieć o tym spotkaniu tak na gorąco, ale będziemy jeszcze analizować tę naszą grę i wyciągniemy wnioski, bo na pewno przegraliśmy ten mecz trochę na własne życzenie popełniając błędy własne.
Piotr Hain mimo porażki w pierwszym spotkaniu jest pełen optymizmu na awans do turnieju finałowego PP. - Jedziemy do Rzeszowa grać, walczyć, bić się o zwycięstwo. Musimy wygrać i na pewno nie pojedziemy tam się poddać. - kończy zawodnik.
Źródło: azsuwmolsztyn.pl








