AZS Olsztyn w meczu z rzeszowianami nie pokazał się od najlepszej strony. Po siedemdziesięciu minutach gry trzy punkty powędrowały do siatkarzy z Podkarpacia, którzy prezentowali się lepiej w każdym elemencie - Chyba nie przysłużyła nam przerwa świąteczna. Przed świętami byliśmy w dobrym gazie, co było widać. Teraz już tak się nie poruszaliśmy, nie skakaliśmy tak, nie atakowaliśmy. Tutaj bym czysto fizycznie szukał problemu, na pewno nie była to kwestia umiejętności – skomentował po meczu siatkarz z Olsztyna, Bartosz Krzysiek.
Podopiecznym trenera Totolo duży problem sprawiało przyjęcie zagrywki, w szczególności gdy w polu serwisowym pojawiał się Georg Grozer. Siatkarz Resovii Rzeszów popisał się także wieloma mocnymi i skutecznymi atakami - Wydaje mi się, że potrzeba nam tylko popracowania z powrotem, potrenowania, trochę fizycznych ćwiczeń. Ja to właśnie tak odczuwam. Ta przerwa świąteczna troszkę nas dobiła. Cóż, do meczu pucharowego też nie mamy dużo czasu, ale mam nadzieję, że dobrze to przepracujemy. Na pewno przyjęcie- największy mankament tego meczu, oraz kończenie ataków trzeba poprawić. Z tą drużyną bez tego nie wygramy.
Przed drużyną z Olsztyna do rozegrania dwa spotkania przeciwko Resovii Rzeszów. Gospodarzem pierwszego spotkania są olsztynianie. Mecz zaplanowano na środę 4 stycznia w Nidzicy. Rewanż odbędzie się 7 stycznia w Rzeszowie. Dla podopiecznych trenera Totolo mecze Pucharu Polski stanowią świetną okazję do rehabilitacji. Chociaż ostatnie spotkanie pokazało, że Resoviacy będą bardzo wymagającym rywalem - Tak. Jednak z drugiej strony będzie to okazja do zrewanżowania się. Chętnie wzięlibyśmy te punkty ligowe zamiast Pucharu Polski. Oczywiście nie oznacza to, że Puchar odpuszczamy. Teraz chcemy im "dołożyć" w tym turnieju, bo tylko to nam pozostało – kończy Bartosz Krzysiek.
Monika Kulmaga
Źródło: plusliga.pl, inf. własna








