Początek spotkania zapowiadał wyrównany mecz. Na pierwszą przerwę techniczną Lokomotiv schodził zaledwie z jednopunktową przewagą. Jednak od tego momentu zawodnicy z Ukrainy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Silna, bezrotacyjna zagrywka ukrainców sprawiała ogromne kłopoty warszawiakom, którzy nie potrafili jej poprawnie przyjąć. W konsekwencji siatkarze popełniali też błędy w ataku (17:12) dla Lokomotivu. I kiedy wydawało się, że warszawiacy nie mają już szans na odrobienie strat, zespół zaczął zdobywać punkty seriami. Zakłopotany trener Lokomotivu sięgnął po zmiany za Tjutlina wszedł Lichoszestrow, za Kapajewa Harmasz na boisko wszedł też Tomin, a Politechnika wciąż odrabiała straty, by w końcu wyjść na prowadzenie (23:22). Wyrównana końcówka sprawiła, że seta trzeba było rozstrzygnąć na przewagi. Drużyna ze stolicy musiała mieć aż siedem piłek setowych, by ostatecznie zakończyć seta.
Druga partia świetnie rozpoczęła się dla gości (2:0). Choć Lokomotiv nie zapewnił sobie tak dużej przewagi jak w pierwszym secie to i tak zdecydowanie przeważał. Na drugiej przerwie technicznej gracze z Charkowa wygrywali już (16:13). Znów o wyniku decydowała zagrywka. Tym razem ogromnymi możliwościami w polu zagrywki wykazał się Wołodymir Tatarincew. Choć po stronie gospodarzy świetnie grał Paweł Mikołajczak, to straty punktowej nie dało się nadrobić. Z czasem ukraincy jeszcze powiększyli przewagę. Set zakończył się zwycięstwem Charkowian (25:20).
Trzecia partia, tak jak pierwsza, obfitowała w zaciętą walkę i zakończyła się na przewagi. Znów dobrze rozpoczęli siatkarze z Ukrainy. Na pierwszą przerwę schodzili z czteropunktową przewagą, na drugą z zaledwie o "oczko" mniejszą (16:13). Od stanu (19:16) dla gości, warszawiacy zaczęli sukcesywnie odrabiać straty. Jednak to ukraincy pierwsi mieli piłkę setową. Na szczęście dla podopiecznych trenera Panasa nie udało im się tej szansy wykorzystać. Seta wygrywa Politechnika (27:25).Ostatnia odsłona przypieczętowała zwycięstwo Politechniki. W tym secie zespół ani razu nie oddał prowadzenia gościom, a co więcej w żadnym momencie nie było nawet wyniku remisowego. Spora przewaga (6:0) od początku "ustawiła" seta, mając taki komfort psychiczny gracze z Warszawy grali spokojnie i dokładnie. Lokomotivowi nie pomogły zmiany, ani time-outy brane przez trenera. Gracze zza miedzy nie potrafili sobie poradzić z zagrywkami Mikołajczaka, ani atakami Żalińskiego. Jak to już w tym meczu bywało, zespół znacznie przegrywający zdołał nieco odrobić straty. W pewnym momencie AZS wygrywał już "tylko" dwoma punktami, ale na szczęście dla gospodarzy udało się wyjść z trudnego dla nich ustawienia i kontynuować grę bez przeszkód. Gracze z Politechniki wytrzymali presję i zakończyli mecz (25:19).AZS Politechnika Warszawska: Gorzkiewicz, Mikołajczak, Wierzbowski, Żaliński, Kreek, Nowak, Wojtaszek (L), Zajder
Lokomotiv Charków: Tjutlin, Storożylow, Tatarincew, Kapajew, Tierjomenko, Rudnicki, Fomin (L) oraz Lichoszestrow, Harmasz, Tomin, Jereszczenko, Storożyłowe
MVP: Paweł Mikołajczak (27 punktów)








