W miniony czwartek podopieczni Radosława Panasa odprawili z kwitkiem rosyjskie Dynamo Krasnodar w ramach rozgrywek Callenge Cup, dzięki czemu zapewnili sobie udział w ćwierćfinałach. Sukces niepodważalny, jednak nie cieszy tak, jak powinien, a wszystko z powodu pieniędzy… a raczej ich braku. Na rozgrzewce poprzedzającej to spotkanie, akademicy pokazali dość dosadnie, jak zła jest ich sytuacja, zakładając jaskrawe kamizelki z napisem „S.O.S” - My gramy, pracujemy bardzo ciężko i dajemy z siebie wszystko dla naszego klubu, ale liczymy również, że tak samo będzie się zachowywała druga strona. Ja rozumiem, że są kłopoty w klubie, ale ja już nie wiem jak mam tych chłopaków motywować. Jak zmuszać żeby przychodzili na treningi i mecze, podczas gdy w kieszeni pusto. Chłopaki są bardzo mocno zdesperowani. Wymawiają mieszkania. Będą mieszkać po 2-3 w jednym. Ale mamy nadzieję, że wszystko się odwróci. Dzisiejszy mecz to przykład na to, że warto na nas stawiać. Nie rzadko się zdarza, żeby w taki sposób wygrywać z najlepszymi. Dlatego chwała chłopakom i wielki szacunek, że udało im się dzisiaj stworzyć taki spektakl – mówi szkoleniowiec AZS – u.
inf.: własna / onet.pl








