Na rozgrzewkę zawodnicy warszawskiego klubu wyszli w narzutkach z wiele mówiącym napisie „S.O.S.”, mającym sygnalizować, jak wielkie są problemy finansowe klubu. Siatkarze od dłuższego czasu nie otrzymują bowiem pensji, a coraz głośniej mówi się o upadku klubu. Tuż przed spotkaniem narzutki założyli natomiast członkowie klubu kibica Politechniki. Na meczu było około 2,5 tys kibiców, a wśród nich były zawodnik warszawskiej Politechniki Robert Prygiel.
Spotkanie Politechnika rozpoczęła bez życia. Od pierwszych piłek Rosjanie demonstrowali swoją siłę (0:3). Największa gwiazda Dynama Roman Jakowlew bezlitośnie punktował przeciwnika. Przyjezdni demonstrowali swoją siłę w każdym elemencie, odrzucali przeciwnika zagrywką od siatki, a ich ataki były nie do zatrzymania. Warszawianie jednak nie zamierzali się poddawać. Kilka znakomitych akcji gospodarzy doprowadziło do remisu. Marcin Nowak kapitalnie zatrzymał na środku Sergieja Horoszewa. Długo prowadzeniem podopieczni Radosława Panasa się nie nacieszyli, bowiem bombowe zagrywki gości okazywały się za trudne. A błędy popełniali wszyscy, od słabo spisującego się również w ataku, Krzysztofa Wierzbowskiego po skutecznego zwykle w przyjęciu Damiana Wojtaszka. Sześć punktów straconych z rzędu spowodowało, że pierwsza partia padła łupem gości (18:25).
W drugim secie Rosjanie kontynuowali znakomitą grę. Simon Tischer miał znakomite przyjęcie, a piłki posyłał do swoich pewniaków Romana Jakowlewa i Nikołaja Lenionienko. Patrick Steuerwald ze względu na słabe przyjęcie był zmuszony tylko do gry skrzydłami. Chwilę potem nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Gospodarze zaczęli znakomicie grać w obronie, a przyjezdni coraz więcej piłek wyrzucali w aut. Swoje dołożył blokiem Nowak, a ozdobą seta był pojedynczy blok punktowy niskiego Steuerwalda na wyższym o 15 centymetrów Stanislawie Jereminie. Mimo, że podopieczni Radosława Panasa początkowo przegrywali to zdołali najpierw doprowadzić do remisu, a potem wyjść na prowadzenie. Po osiągnięciu pięciopunktowego prowadzenia warszawianie pewni swego doprowadzili do stanu 1:1 w setach (25:22).
Niesieni dopingiem swoich kibiców Inżynierowie grali bezbłędnie. Do tego dołożyli trudną zagrywkę. Najjaśniejszym punktem okazał się Marcin Nowak, który blokował, atakował, a i swoje dołożył zagrywką. Dobrze spisywał się również Ardo Kreek, który zmienił Macieja Zajdera. Mało kto spodziewał się, że przewaga w trzecim secie będzie wynosiła aż 10 punktów. Zawodził świetny Jakowlew, gubił się Tischer, problemy z przyjmowaniem zagrywek miał Leonienko. W trzecim secie Dynamo zostało zdeklasowane przez biedną polską drużynę (25:15).
Początek czwartej partii obfitował w wiele efektownych akcji, znakomitych obron i ataków rozgrywających w drugiej piłki. Gdy wszyscy czekali aż Wierzbowski odda za darmo Rosjanom wysoką piłkę, ten nagle zaatakował, umieszczając elegancko piłkę w samym narożniku boiska. Kibice co chwilę oglądali piękne akcji ze strony obu drużyn. Im bliżej końca seta tym bardziej nerwowo robiło się na boisku. Ostatecznie czwartego seta zakończyły dwa asy serwisowe Krzysztofa Wierzbowskiego (29:27).
ZŁOTY SET
Skuteczny blok gospodarzy otworzył wynik decydującego seta (1:1). Podopieczni Radosława Panasa grali jak natchnieni. Z akcji na akcję powiększali swoje prowadzenie. Przy zmianie stron było 8:2 dla miejscowych. Po kilku minutach po akcji Wierzbowskiego, Szymańskiego, Żalińskiego i obronach Damiana Wojtaszka prowadzili pięcioma punktami. Po chwili przewaga Politechniki wzrosła i ku uciesze kibiców to Politechnika schodziła zwycięska z boiska.
AZS Politechnika Warszawska - Dynamo Krasnodar 4:1 (18:25, 25:22, 25:15, 29:27)
Złoty set: 15:8 dla Politechniki
Politechnika: Patrick Steuerwald, Grzegorz Szymański, Wojciech Żaliński, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Damian Wojtaszek (libero) oraz Ardo Kreek, Paweł Mikołajczak, Janusz Gałązka;
Dynamo: Simon Tischer, Roman Yakovlev, Stanislav Eremin, Nikolay Leonenko, Sergey Khoroshev, Vladimir Hilchenko, Alexandr Yanutov (libero) oraz Leonid Kuznetsov, Yuriy Zinko, Vladishlav Zhloba, Denis Zemchenok.
Rywalem siatkarzy Politechniki Warszawskiej w 1/4 finału Challenge Cup będzie Lokomotiw Charków
Relacja na podstawie sportowefakty.pl








