Wczorajszy mecz z Almerią był zdecydowanie trudniejszy niż zeszłotygodniowy, rozegrany na parkietach w Częstochowie. Wojciech Sobala nie ukrywa, że nie było to żadnym zaskoczeniem dla niego i kolegów z drużyny.
- Spodziewaliśmy się tego. Wiedzieliśmy, że Unicaja nie odpuści i będzie walczyć o awans. Było naprawdę trudno. Gospodarze tym razem bardzo "kopali" zagrywką. Widziałem z bliska jak szybko latały piłki. Dobrze, że potrafiliśmy je podbijać.
Dużą siłą gospodarzy byli dobrze dysponowani środkowi. To oni sprawili najwięcej problemów częstochowianom.
- Owszem. Szczególnie Chourio skakał bardzo wysoko i trudno go było zablokować. Ale udało nam się kilka razy podbić piłki po jego atakach. Drugi ich środkowy też trochę mieszał, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Ten mecz też nas podbuduje. Ostatnio już z Bełchatowem zagraliśmy dobrze. Dziś potwierdziliśmy, że jesteśmy w dobrej formie. Ale nie odpuściliśmy Hiszpanom, tylko walczyliśmy do końca. I wyszliśmy z opresji. Fajnie się człowiek czuje po takim meczu. Wcześniej z Gdańskiem wygraliśmy przegranego seta, a z Warszawą przegraliśmy wygraną partię. Można powiedzieć, że idzie nam w kratkę, ale najważniejsze że teraz wszystko się ułożyło po naszej myśli i mamy awans.
Na hiszpańskiej hali znalazła się też grupa kibiców z Polski. Sobala podkreśla, że bardzo miło było słyszec mu chociaż niewielki doping dla AZSu.
- Nie wiemy skąd byli, ale fajnie, że tych kilkanaście osób z flagą Polski było za nami. Zrobili fajną atmosferę. W hali było mało miejscowych kibiców więc było ich słychać. Najpierw śpiewali ,,Polska, biało-czerwoni, Polska biało-czerwoni”. W końcówce meczu zaczęli nawet krzyczeć AZS, AZS!!!.
Unicaja Almeria : Tytan AZS Częstochowa 3:2
(18:25, 25:23, 25:22, 21:25, 15:12)
źródło: gazeta.pl & inf. własna








