Częstochowianom na boisku nie wiedzie się zbyt dobrze. W PlusLidze udało im się zgromadzić zaledwie dziesięć oczek, co powoduje, że w tabeli rozgrywek zajmują dopiero ósme miejsce. W obecnym sezonie na krajowych parkietach rozegrali dziesięć spotkań, jednak triumfowali tylko trzykrotnie.
Ostatni mecz w Jastrzębiu Zdroju częstochowianie zagrali bez swojego podstawowego zawodnika Fabiana Drzyzgi, którego z gry wykluczyła kontuzja. Podopieczni Lorenzo Bernardiego nie dali szans rywalom i po nieco ponad godzinnym meczu dopisali kolejne trzy punkty do swojej puli - Początek mieliśmy dobry, prowadziliśmy 8:5, jednak nie udało się tej przewagi utrzymać. Nie zachowaliśmy koncentracji i nie dowieźliśmy zwycięstwa do końca tej partii. Później, było trudniej - przeciwnik mocniej zagrywał, dobrze bronił, nie mylił się w ataku. Ta dobra gra atakiem, była na pewno jednym z kluczy do zwycięstwa Jastrzębia – skomentował po spotkaniu środkowy częstochowskiego klubu, Adrian Hunek.
Wcześniej w podobnym stylu przegrali z Delectą Bydgoszcz. Zespół Marka Kardoša w najbliższych dniach czekają dwa mecze przeciwko drużynie Jastrzębskiego Węgla. Na poprawę gry częstochowskiego klubu jednak się nie zanosi. Najprawdopodobniej w obu spotkaniach siatkarze AZS-u będą musieli radzić sobie bez podstawowego rozgrywającego Fabiana Drzyzgi. Ponadto zabraknąć ma także Dawida Murka i Łukasza Wiśniewskiego. Kapitan drużyny podczas porannego treningu poczuł ból w okolicach przyczepu mięśnia dwugłowego uda i na jakiś czas musi zrezygnować z grania - Myślałem, że to drobiazg, poszedłem na siłownię, ale niestety nie wyglądało to dobrze. Ze Zbyszkiem (trenerem odnowy biologicznej - przyp. red) zrobiliśmy mały zabieg i zobaczę, jak będę się czuł - mówi Dawid Murek. Z kontuzją zmaga się także Łukasz Wiśniewski. Siatkarz przyjechał z drobną kontuzją już ze zgrupowania kadry. Jak zapewnia szkoleniowiec, to nie jest nic poważnego, ale po konsultacji z lekarzem uznali, że lepiej dać mu parę dni wolnego, aby mógł powrócić do pełni sił.
Podczas nieobecności podstawowych zawodników trener postanowił dać szansę młodym siatkarzom, którzy w trakcie sezonu nie mięli jeszcze zbyt wielu okazji do grania - Z różnych powodów wystawimy inny skład niż zwykle. Młodzież też musi kiedyś pograć. Będziemy sprawdzać różne systemy i robić dużo zmian - wyjaśnia trener Tytana. - W sobotę w rewanżu będę chciał wrócić do podstawowego składu. Po to m.in., żeby zawodnicy przypomnieli sobie pewne zagrania przed wyjazdem do Portugalii. Szkoleniowiec nie ukrywa także, że nie jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych. W ostatnich meczach częstochowianie nie zaprezentowali się od najlepszej strony, co odzwierciedlał nie tylko wynik, ale także sposób ich gry - Mówię przede wszystkim o stylu gry. W Jastrzębiu było dobrze, ale tylko do pewnego momentu. Gdy straciliśmy dwa, trzy punkty z rzędu, poszła antyseria i wszystko się rozpadło. Jesteśmy w trudnej sytuacji i jak się pozbieramy musimy szybko coś wygrać. Prawda jest taka, że łatwiejszą drogę mamy w Pucharze Europy niż w Pucharze Polski. Wygrać dwa razy z Portugalczykami na pewno będzie dużo łatwiej niż z Jastrzębiem, chociaż nie mówię, że łatwo.
Akademicy w przeciągu ostatnich kilku dni formę szlifowali w siłowni oraz podczas ćwiczeń w terenie. Pracowali nad koordynacją ruchów - Taki szybki spacer połączony z bieganiem to najprostszy sposób na poprawienie sprawności – skomentował szkoleniowiec.
Kalendarz częstochowian jest bardzo napięty. Oprócz meczów Pucharu Polski przeciwko drużynie Jastrzębskiego Węgla (04.01 i 07.01) czeka ich spotkanie Challange Cup w Portugalii z miejscowym Fonte Bastardo Azores (11.01), a później rewanż w Polsce (18.01). W międzyczasie rozegrają jeszcze mecz w ramach 11. kolejki PlusLigi, gdzie ich rywalem będzie AZS Olsztyn (16.01).
Monika Kulmaga
Źródło: Gazeta Częstochowa, przegladligowy.com, inf. własna








