- Wcale nie było łatwo. Byłyśmy przed tym meczem bardzo skoncentrowane, bo spodziewałyśmy się cieżkiego meczu. Wyszło na to, że miałyśmy grę pod kontrolą oprócz trzeciego seta, choć i tak powinnyśmy zakończyć 3:0, a nie 3:1 - mówiła po zakończeniu meczu w Pesaro Milena Radecka.
W końcówce trzeciego seta wydawało się, że muszynianki mają rywalizację pod kontrolą. Nie udało im się jednak rozstrzygnąć tej partii na swoją korzyść. - Siatkówka kobieca taka jest. Trochę dekoncentracji i trochę lekkomyślności z naszej strony na pewno wpłynęło na wynik seta. Wydawało nam się, że już skończyłyśmy mecz, a wcale tak nie było. Mimo wszystko cieszę się, że wygrałyśmy za trzy punkty - tłumaczy zawodniczka.
Po trzecim secie przyszedł lekki kryzys na początku czwartej odsłony. - Faktycznie, sama byłam bardzo zdenerwowana ale w pewnym momencie powiedziałam sobie, że trzeba przestać i zacząć grać tego czwartego seta. Różne rzeczy zdarzają się w siatkówce i nie można rozpamiętywać tylko trzeba iść do przodu - mówiła Milena. Na pytanie, który mecz wyjazdowy był cięższy zawodniczka odpowiedziała: - Mnie osobiście ciężej grało się z Dynamem Moskwa. Może to dlatego, że była ta zmiana strefy czasowej i fizycznie czułyśmy się gorzej niż tutaj.
Źródło: mksmuszynianka.com








