Mielczanki po przegranym sobotnim pojedynku w Białymstoku wyruszyły autokarem w drogę powrotną. Około północy siatkarki zaczęły uskarżać się na dolegliwości żołądkowe. Około 4 nad ranem autokar z zespołem zjechał z trasy do Mielca, skierował się do oddziału ratunkowego szpitala w Radomiu. Tam lekarze zatrzymali rozgrywającą Martę Szymańską i przyjmującą Ritę Liliom, u których nastąpiło odwodnienie organizmu.
Już w Mielcu pomocy lekarskiej potrzebowała z kolei inna przyjmująca Stali Katerina Kociova. Czeszka trafiła na oddział ratunkowy Szpitala Powiatowego w Mielcu, gdzie lekarze przede wszystkim nawodnili organizm siatkarki. Zawodniczka po otrzymaniu leków została zwolniona do domu. Jej miejsce na oddziale natomiast zajęła Agata Babicz, która po przyjęciu leków została odwieziona do domu, gdzie kontynuować będzie leczenie. Na podobne kłopoty ze zdrowiem narzeka także prezes mieleckiego klubu Karol Molek, który z zespołem pojechał na mecz do Białegostoku.
Przyczyny zatrucia nie są znane. Same siatkarki podejrzewają, że mogły zatruć się posiłkiem podanym im na obiad w Białymstoku, jeszcze przed meczem. Ale to obecnie tylko przypuszczenia. Trudno też jednoznacznie stwierdzić, że dolegliwości, które dokuczają zespołowi Stali, to faktycznie zatrucie, a nie atak wirusowy.
To jednak nie jedyny problem ze zdrowiem w Stali. Obecnie z gry wyłączone są kontuzjowane przyjmująca Magdalena Sadowska i środkowa Urszula Bejga. Kolejna środkowa Dorota Pykosz dopiero tydzień temu wróciła do treningów po miesięcznej przerwie i do optymalnej formy jej daleko. Na listę kontuzjowanych zawodniczek dopisana teraz została natomiast libero Mariola Wojtowicz. To najprawdopodobniej naciągnięcie więzadeł pobocznych. Wszystko wskazuje na to, że siatkarka będzie musiała pauzować około miesiąca.
Miejmy nadzieję, że siatkarki szybko powrócą do pełni sił i w kolejnym meczu zaprezentują się od najlepszej strony.
Źródło: Gazeta Rzeszów








