Spotkanie zaingurowała wyrównana gra punkt za punkt. Dopiero przy stanie 12:12 belgijskie siatkarki odskoczyły na trzypunktową przewagę. O czas dla siebie i swoich zawodniczek natychmiast poprosił trener Rafały Błaszczyk, ten jednak nie poskutkował. Na drugiej przerwie technicznej przyjezdne miały cztery oczka w zapasie. Po powrocie na boisko nadal świetną, bardzo szybką siatkówkę grały siatkarki VDK Gent, co poskutkowało wzrostem prowadzenia do pięciu punktów. O drugi czas poprosił trener Błaszczyk i tym razem coś zaskoczyło. Wrocławianki odrobiły stratę, jednak w końcówce więcej zimnej krwi zachowały belgijki.
Drugi set również rozpoczął się od wyrównanej walki, jednakże następnie na przewagę zdołała wyjść Impel Gwardia Wrocław. Na pierwszą przerwę techniczną oba teamy schodziły z wynikiem 8:5 za plecami. Zawodniczki polskiej drużyny były rozluźnione, ale jednocześnie precyzyjnie podchodziły do każdej akcji. Dzięki temu wkrótce mogły się cieszyć z pięciu oczek przewagi. VDK Gent pokazał się jednak z tej walecznej strony i ze wszystkich sił starały się wyrównać wynik. Po czasie na żądanie trenera Błaszczyka do dobrej gry powróciły wrocławianki, jednak po chwili znów traciły punkty seriami. Gwardzistki zdołały się jednak podnieść z wyniku 17:16 i w końcówce seta pokazać piękną siatkówkę.
Trzecia odsłona natomiast zaczęła się lepiej dla drużyny gości. Belgijki szybko wywalczyły sobie prowadzenie (3:5), jednak w tym momencie straciły na krótko koncentrację i nim się spostrzegły, na tablicy był remis po 5. Po pierwszym czasie regulaminowym gra bardzo się wyrównała, a kibice mogli oglądać ciekawe akcje, prezentowane przez obie strony. W drugiej części partii efektywniejsze były jednak Belgijki, dlatego przy stanie 17:19 o czas zmuszony był prosić trener Błaszczyk. Dzięki wskazówkom udzielonym swoim podopiecznym po chwili był już remis 20:20. Również w końcówce wrocławianki trzymały się zaleceń trenera, co szybko doprowadziło do wygrania przez nie tego seta.
Również czwarta partia rozpoczęła się od wyrównanej walki na siatce. Co prawda wrocławianki na chwilę odskoczyły na trzy punkty, jednak czas wzięty przez trenera rywalek poskutkował i VDK Gent doprowadziło do remisu. Tuż po pierwszej przerwie technicznej ponownie z trzech oczek w kieszeni mogły cieszyć się siatkarki Impel Gwardii (10:7). Ponownie doszło do sytuacji z początku seta, belgijki wyrównały wynik na 12:12. Po chwili to one cieszyły się z prowadzenia, które utrzymały też na drugiej przerwie technicznej (13:16). Po czasie do swojego rytmu gry powróciły polskie zawodniczki, obejmując prowadzenie 18:17, jednak przeciwniczki zdołały sprowadzić partie do wyrównanej walki, a następnie osiągnąć przewagę. Dzięki pewności siebie doprowadziły do tie-breaka.
Tę również na początku charakteryzowała gra punkt za punkt. Jednak jeszcze przed zmianą stron, dzięki dobrej postawie na siatce Mroczkowskiej oraz Pyziołek, wrocławianki prowadziły 5:3, natomiast wspomniana zmiana stron nastąpiła przy wyniku 8:5. Druga część tie-breaka była bardziej pomyślna dla belgijskiego zespołu. Po przerwie na żądanie trenera Błaszczyka kibice zgromadzeni w hali Orbita mogli oglądać fascynującą wymianę, która niestety zakończyła się błędem w ataku Mroczkowskiej (9:12). W końcówce zabrakło wrocławiankom trochę wiary we własne umiejętności i niestety musiały zejść z boiska jako przegrane.
Impel Gwardia Wrocław- VDK Gent Dames 2:3 (18:25, 25:18, 25:21, 21:25, 12:15)
Impel Gwardia: Wilson, Czypiruk, Pyziołek, Haładyn, Rosner, Sobolska D., Krzos (libero) oraz Medyńska, Efimienko, Mroczkowska, Jaszewska.
VDK Gent: Vandesteene, de Valkeneer, Catry, de Smet, Goos, Horemans G., Courtois (libero) oraz Horemans A., Gillis, Lemey, de Schijver.
na podstawie www.gwardia.pl








