Spędził Pan ponad półtora roku w wyszkowskim klubie, jak ocenia Pan ten okres w kontekście swojej kariery sportowej, trenerskiej?
Praca w Camperze, dla mnie, jak i Wyszkowa to zapewne dodatkowe, nowe doświadczenie. Uważam, że z sukcesami. Przypomnę, że w ubiegłym roku byliśmy beniaminkiem, ten zespół dopiero budowaliśmy, nie tylko pod kątem sportowym, ale przede wszystkim organizacyjnie. W pierwszym roku udało nam się wejść do turnieju finałowego i kto wie, jak by on się zakończył gdyby nie był rozgrywany w Krakowie. Nie chcemy do tego wracać, ale pamiętamy, że było bardzo blisko. W najważniejszych meczach dwie piłki zadecydowały, że dzisiaj nie jesteśmy w pierwszej lidze. W tym sezonie zespół jest jeszcze mocniejszy i stać go na pewno na lepszy wynik, czyli na awans. Zespół jest dobrze zbudowany, na każdej pozycji jest rywalizacja sportowa i powinien grać coraz lepiej. W chłopakach drzemie duży potencjał i mój następca Jan Such, który prosił bym z nim dalej współpracował, ma więcej doświadczenia i być może z niektórych zawodników, a mówimy o dwóch, trzech, wykrzesze więcej niż ja. Na to liczy też zarząd Wyszkowa. Jan Such ma przede wszystkim olbrzymią zaletę, na trenowanie drużyny będzie miał dużo więcej czasu niż ja, będzie mógł się poświęcić temu zespołowi. Ja niestety nie mogłem, stąd takie rozwiązanie. W błędzie są ci, którzy myślą, że ja ten zespół zostawiłem, wręcz przeciwnie. Mógłbym prowadzić go dalej, ale na pewnych warunkach. Stąd pojawiła się postać drugiego trenera Huberta Milewskiego, który nam pomagał we wszystkim, za co mu przy okazji dziękuję. Nie mogłem jednak zagwarantować, że Camper to będzie mój priorytet. Nie lubię tzw. półśrodków. Albo coś robię dobrze, bardzo dobrze, albo wcale. Będę prawdopodobnie współpracował dalej z Wyszkowem w sprawach zarówno trenerskich, jak i menadżerskich, ale etap pierwszego trenera dla mnie już się zakończył.
Czy ta chwila jest dobra na zmianę trenera?
Zmiana na tym etapie sezonu nie jest przypadkowa. W sobotę oczywiście będę jeszcze na meczu w Hajnówce. Chodziło tutaj przede wszystkim o pewne płynne przejście. Cel sportowy, stawiany przed tą drużyną, czyli awans, determinuje wszystkie środki. Stąd też myśleliśmy, że w grudniu podejmiemy decyzję, co będzie dalej. Doszliśmy do takich, nie innych wniosków. Myślę, że Janek Such sobie poradzi, prowadził wiele zespołów na wyższym poziomie ligowym, grał wielokrotnie o awanse, o spadki, o medale, na pewno tutaj dużo pomoże. Okres przerwy świątecznej pozwoli mu lepiej poznać zespół i przygotować go do meczów najważniejszych, czyli końcówki drugiej rundy i przede wszystkim play-offów. Na dzień dzisiejszy Camper na dwanaście meczów, wygrał jedenaście, życzę następcy, by ten bilans nie był gorszy, a może być troszeczkę lepszy.
Głosowałby Pan za reformą rozgrywek, czy pozostawieniem obecnego systemu?
Zwycięzca grupy powinien obowiązkowo od razu awansować do pierwszej ligi. Nie może być tak, że gramy cały rok, a później turniej finałowy jest dziełem przypadku, szczęścia. Ktoś pracuje cały rok i przypuśćmy w najważniejszym momencie zachoruje, przytrafi mu się kontuzja…Jestem za reformą pierwszej ligi, za tym by było szesnaście ekip, dwie grupy, po osiem drużyn. Są same pozytywy; zmniejszą się koszty przejazdów, więcej młodych zawodników będzie mogło szlifować swoje siatkarskie umiejętności na wyższym poziomie sportowym. Na dzień dzisiejszy nie mają takiej możliwości, bo weźmy pod uwagę, że w grupach drugiej ligi występują po trzy-cztery zespoły, prezentujące wysoki poziom, zaś reszta są to zespoły amatorskie. W związku z tym, że sport dzisiaj jest zawodowy, profesjonalny, tak naprawdę wysokości budżetów decydują o końcowym wyniku. Powinno być tak, że zespoły drugoligowe, które mają pieniądze, mają szansę na rozwój, powinny grać w pierwszej lidze. Wyszków, Września są tego przykładami.
Wiemy, że nie będzie Pan już pierwszym trenerem, jednak nie kończy Pan definitywnie współpracy z wyszkowskim klubem. Na czym więc będzie polegała ta współpraca?
Na dzień dzisiejszy na pewno postaram się przekazać Jankowi Suchowi wszystkie informacje, które posiadam o zespole i jego przeciwnikach. On tego poziomu sportowego nie zna do końca, musi też poznać zespół. Na szczęście bardzo dobrze zna zarówno Roberta Prygla, jak i Marcina Kocika. Na pewno pomogę mu w tym, by osiągnąć zamierzony cel.
Żal odjeżdżać?
Na pewno żal. Z chłopakami miałem dobry kontakt, żadnych konfliktów. Wydaje mi się, że zawsze jest żal. Zżyłem się z tym zespołem. Z większością miałem bardzo dobry kontakt, a z pozostałymi dobry. Udało mi się ich przekonać, że zmiany które zaszły będą także dla nich dużym plusem.
Kibice głośno i długo żegnali Pana oklaskami, chciałby Pan również im przekazać kilka słów?
Bardzo dziękuję kibicom za ten czas oraz miłe i ciepłe pożegnanie. Klub Kibica, kiedy pierwszy raz tu przyjeżdżałem przy okazji turnieju o awans do okręgówki, wyglądał bez porównania do tego, jakim jest teraz. To co było kiedyś to olbrzymia przepaść. Obecnie klub kibica jeździ nawet na mecze wyjazdowe, to jest ważne. Myślę, że siatkówka w Wyszkowie dalej będzie się rozwijała, ruszyło szkolenie dzieci i młodzieży, to jest właściwy kierunek, ku temu by chłopcy z Wyszkowa występowali w tej drużynie. Np. dzisiejszy występ Jacka Obrębskiego, który wszedł na boisko i zagrał bardzo przyzwoity mecz.
Cały wywiad z Piotrem Szulcem można przeczytać na stronie kscamper.pl. Rozmawiał Michał Rogalski








