Pierwsze dwa sety były bardzo wyrównane i miały podobny przebieg. W końcówkach więcej zimnej krwi zachowali zawodnicy z Krakowa. Wygrali do 23 i 27. W trzeciej partii grę kontrolowali już siatkarze Wrześni i zwyciężyli 25:22. Ostatni set to całkowita dominacja Krakowa. Ich gra była dziś pełna świetnych zagrań, obron i bloków. To wszystko sprawiło całkowitą dezorientację Krispolu. Zawodnicy z Krakowa wygrali pewnie i bardzo szybko 25:12.
Krispol Września - Wanda Kraków 1:3
(23:25, 27:29, 25:22, 12:25)
Składy drużyn:
Wanda: Blachura, Tepling, Syguła, Pić, Soroka, Dzierwa, Mrozowski (libero) oraz Galiński, Poprawa, Rutkowski
Krispol: Iglewski Marcin, Kempiński, Dziewit, Skup, Józefczak, Kocoń, Iglewski Mateusz (libero) oraz Borkowski, Krawczuk, Wojnowski
Wypowiedzi pomeczowe:
Jarosław Tepling (Wanda Kraków): - Po dwóch wygranych pierwszych setach, przy dobrej grze Krispolu, ta trzecia partia była dla nich zwycięska. Później już wróciliśmy do tej swojej gry. W czwartym secie dobrze funkcjonował nasz blok. Może jeszcze w play offach mieliśmy podobne spotkanie jeżeli chodzi o grę w tym elemencie, bo dziś tych bloków faktycznie było sporo. W zasadzie tutaj trzeba wygrać z każdym, a na pewno nikt nie przyjechał, żeby się położyć. Za nami pierwszy krok do awansu i miejmy nadzieje na kolejne.
Krzysztof Wójcik (trener Krispolu Września): - Pierwsze trzy sety mogły się podobać, bo to były sety walki. Wanda to solidny zespół, jednak nie wiem co się stało z moim zespołem w czwartej partii, po prostu opuścili głowy i przestali grać. Nie martwi mnie sama porażka, ale jej styl. Wanda wygrała ten mecz w pełni zasłużenie, jednak to co wyprawiali sędziowie... 4 drużyny ciężko pracowały przez cały rok żeby sportowo rozstrzygnąć losy awansu. Rozumiem, że sędzia może pomylić się jeśli piłka wylądowała 10 cm na aucie, ale nie metr! Kraków wygrał, bo był dziś lepszy i nie usprawiedliwiam naszej porażki błędami sędziów. Gdyby nie popełnili tych błędów pewnie nie zmieniłoby to końcowego wyniku, ale to było niepotrzebne. To, że jako ostatni awansowaliśmy do turnieju nie miało wpływu na naszą dzisiejszą grę. Gdyby od zakończenia tych meczów minęły 2 dni to pewnie miałoby to znaczenie, ale nie tydzień. Dziękujemy naszym kibicom za wsparcie. We Wrześni wiele się zmieniło na plus, siatkówka jest numerem 1, mamy dla kogo grać.
Pierwszy i drugi set to dominacja siatkarzy z Lublina. Wyszkowianie nie mieli nic do powiedzenia. Nie stali w roli faworyta, dlatego też mogli grać na luzie. Jednak zdołali urwać swoim przeciwnikom tylko jednego seta. Faworyt był jeden i nie zawiódł. MKS Cuprum Lublin wygrał 3:1.
KS Camper Wyszków - MKS Cuprum Lubin 1:3
(18:25, 25:19, 19:25, 17:25)
Składy drużyn:
Camper: Sędek, Gniewek, Alancewicz, Zalewski, Główczyński, Świerżewski, Knasiecki (libero) oraz Kiwior, Lenc, Saczko, Iliński
Cuprum: Klucznik, Dykas, Żurek, Piórkowski, Węgrzyn, Kucharski, Tylicki (libero) oraz Grabarczyk, Kostecki, Gulczyński
Powiedzieli po meczu:
Piotr Szulc (trener Campera Wyszków): - Był to na pewno mecz walki, a my popełniliśmy zbyt dużo błędów. W 3 i 4 secie przydarzyły się przestoje. Szkoda, bo po drugim dobrze rozegranym secie, którym wygraliśmy, nie daliśmy już rady w kolejnych. Na początku trzeciego mieliśmy dobre momenty, były w górze piłki na przewagę 5:2, mogliśmy wtedy zacząć grać swoją siatkówkę. Jednak nie udało się, nie weszliśmy w ten turniej najlepiej. Nie zagraliśmy dobrze, a tylko przeciętnie. To za mało na turniej mistrzów. Tu każdy musi grać dobrze lub bardzo dobrze. My byliśmy dziś dalecy od takiej gry.
Dominik Frister (trener MKS Cuprum Mundo Lubin): - Mieliśmy w tym spotkaniu przewagę i to naprawdę sporą. Widzę jeszcze duże rezerwy w moim zespole, a jedyny przegrany set był efektem własnych błędów. Wydaje mi się, że 12, jak nie więcej punktów w tym meczu to były niewymuszone błędy. Można powiedzieć, że był to efekt trzeciego seta. Potrafimy zagrać jeszcze lepiej, przede wszystkim w takim elemencie jak zagrywka, ale cieszę się bo mecz był dobry. Rywal nie wykorzystał naszych słabości, a później my nabraliśmy wiatru w żagle. Zakładając, że Wanda jutro wygra, bo Wyszków jest jednak słabszym zespołem od nas również, może nas czekać jutro mecz o wszystko. Krispol to na pewno zespół w naszym zasięgu, wiemy jak z nimi grać, ale musimy to przełożyć w praktyce na naszą postawę. Mam nadzieję, że po tym meczu chłopcy uwierzą, że awans do I ligi jest naprawdę realny.
Sebastian Tylicki (MKS Cuprum Mundo Lubin): - Spodziewaliśmy się, że Wyszków postawi nam trudne warunki i tak było. Na początku meczu towarzyszyła nam lekka trema, jednak szybko sobie z nią poradziliśmy. Mamy nadzieję, że z każdym meczem będzie lepiej. To turniej mistrzów i zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Dziś wygraliśmy i jesteśmy krok bliżej awansu. Jeśli jutro udałoby nam się wygrać, byłby on na wyciągnięcie ręki. Na co dzień, podobnie jak pozostałe drużyny, trenujemy w większej hali. Musieliśmy się przestawić tak, żeby piłki w przyjęciu czy obronie nie podbijać do góry ale amortyzować uderzenie. Ten żywiołowy doping z jednej strony nie ułatwia nam komunikacji, ale z drugiej bardzo nam pomaga w mobilizacji. Dlatego dziękujemy naszym kibicom.
źródło: siatka.org








