Spotkanie przy ulicy Traugutta rozpoczęło się z poważnym opóźnieniem spowodowanym zaciętym spotkaniem siatkarek Nike Ostrołęka. Organizatorzy nie przewidzieli, że spotkanie ostrołęczanek z rywalkami ze stolicy potrwa aż pięć partii. Pierwszy punkt w męskim pojedynku padł po błędzie Karola Szczygielskiego. Już od pierwszych akcji dało się zauważyć, że w dobrej formie na to spotkanie przybył Paweł Maciejewicz, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie (4:6). Po skutecznych atakach i przy żywiołowym wsparciu kibiców Pekpol doprowadził do wyrównania (10:10). Gra stała się dosyć wyrównana jednak po dwóch błędach Pawła Pietkiewicza przyjezdni ponownie wyszli na prowadzenie. Siatkarze z Gorzowa z akcji na akcję budowali coraz większą przewagę wykorzystując błędy własne miejscowych. Po ataku w aut Jacyszyna Pekpol tracił do rywala aż sześć oczek (13:19). W końcówce ostrołęccy zawodnicy rzucili się do ataku i udało im się zmniejszyć straty, po ataku Żylińskiego, do jedynych dwóch oczek (20:23), jednak świetnie dysponowany Maciejewicz szybko rozwiał nadzieje kibiców na odwrócenie losów premierowej partii. Ostatni, decydujący punkt atakiem z przechodzącej piłki zdobył Polański.
Druga partia spotkania od samego początku zapowiadała duże emocje. Zacięta walka od pierwszej piłki i wyrównany wynik nie pozwoliły kibicom zgromadzonym w hali Gołasia na nudę. Skuteczność z pierwszego seta utrzymał Błoński, którego ataki raz po raz znajdowały drogę w boisko gospodarzy. Po skutecznym ataku ze środka Gorzowa jednym oczkiem prowadził GTPS. Dosyć szybko jednak ostrołęczanie odpłacili rywalom skutecznym podwójnym blokiem i na tablicy świetlnej ponownie widniał remis. Kolejne dwie akcje należały do podopiecznych Dembończyka jednak goście nie cieszyli się przewagą zbyt długo. Gra robiła się coraz bardziej zacięta a punkty padały raz po jednej raz po drugiej stronie. Cała środkowa faza seta nie dała odpowiedzi na to kto może zatriumfować w tej odsłonie, a kibice z wypiekami na twarzach śledzili walkę obu ekip. Piłkę setową dał GTPSowi Wojtysiak atakiem ze środka (23:24) jednak Żyliński mocnym atakiem dał do zrozumienia rywalom, że ta partia tak szybko się nie skończy. Po bloku na atakującym Pekpolu trener Dudziec poprosił o czas (26:27). Uwagi szkoleniowca odniosły pozytywny skutek. Jacyszyn obijając blok rywala dał gospodarzom piłkę setową, którą na zwycięstwo przekuł asem serwisowym Artur Żyliński.
Kolejny set lepiej rozpoczynają gospodarze, którzy wychodzą na trzypunktowe prowadzenie (6:3). Rywale nie odpuszczają i po bloku na Ruteckim obie drużyny zrównują się punktami (8:8). Gra się wyrównuje, a akcja toczy punkt za punkt. W jednej i drugiej ekipie świetnie radzą sobie skrzydłowi dlatego ani jedna ani druga drużyna nie może zbudować większej przewagi. Zacięta równa gra trwa do stanu 18:18. Dobra akcja w ataku Pietkiewicza oraz skuteczny blok na Wojtysik wyprowadzają gospodarzy na jakże cenne w końcówce seta prowadzenie. Dwudziesty czwarty punkt pada po ataku blok-aut Jacyszyna, a ostatnie oczko podarowuje Pekpolowi Wojtysik.
Czwarta partia również rozpoczyna się od zaciętej walki. Po stronie gospodarzy wyróżnia się Żyliński, który kończy ataki oraz prezentuje trudną zagrywkę. Z drugiej strony siatki skuteczność utrzymuje Błoński. Ten właśnie zawodnik wyprowadza Gorzów na prowadzenie (9:10) które z akcji na akcję rożnie w zatrważającym dla miejscowych tempie. Po kolejnym ataku Błońskiego Pekpol traci do rywala już cztery oczka (14:18). Kiedy wydaje się już, że goście bez przeszkód zwyciężą w kolejnej partii i doprowadzą do tie breaka do odrabiania strat zrywają się wśród gorącego dopingu kibiców zawodnicy znad Narwi. Nie bez znaczenia dla rozwoju tej sytuacji jest także błąd jaki popełnia w ważnym momencie tego seta Maciejewicz posyłając piłkę w aut (22:23). Remisowe oczko pada po kolejnym nieudanym ataku Maciejewicza, który tym razem nadział się na blok ostrołęczan. Kolejne dwa punkty tego meczu również są sprawą skutecznego bloku gospodarzy, najpierw zatrzymany zostaje Krzywiecki a zwycięskie oczko tego meczu jest efektem świetnego bloku na Pawle Maciejewiczu. Gospodarze mogą się cieszyć ze zdobycia pełnej puli, natomiast gorzowianie na własnej skórze przekonali się jak trudno gra się w ostrołęckiej hali.
MVP spotkania zostaje wybrany środkowy Pekpolu Mateusz Sacharewicz.
Pekpol Ostrołęka – Rajbud GTPS Gorzów Wielkopolski 3:1
(21:25; 29:27; 25:20, 25:23)








